Nie oczekuję od papieża niczego. Nie on jest od zmieniania świata, a każdy z nas. Ten, a nie inny wybór papieża jest według mnie wskazówką; drogą, którą należy podążać. Gdybyśmy choć w małym stopniu żyli tak, jak papież Franciszek Prezydent Argentyny nigdy nie poprosiłaby papieża o wstawiennictwo w sprawie Falklandów, lecz o błogosławieństwo. Dla rodaków, wszystkich wiernych, dobrych ludzi świata. Ale nie – na pierwszy plan wybijają się polityczne aspiracje, doczesne problemy.

Kirchner ma w nosie refleksje o duchowości. Pozostała politykiem, zamiast postarać się być człowiekiem. Gdyby wszyscy Ci, którzy od papieża Franciszka czegoś oczekują zadali sobie pytanie: „czego Bóg oczekuje ode mnie?” nie byłoby pytań w stylu: czy Franciszek sprosta oczekiwaniom, problemom, duchowi czasu? Nikt nie pytałby czy papież zrozumie gejów, tylko czy geje zrozumieją papieża.

Niewielu dba o warstwę duchową. Choć teraz przeżywa się euforię związaną z wyborem nowego papieża to pewnie niewielu zmieni swoje postępowanie, pozbędzie się pychy, zacznie miłować bliźnich. Łudzę się jednak, że ten pontyfikat będzie przełomem w relacjach między ludźmi, braterstwie, pokoju. Z tyłu głowy wyczuwam jednak gniew boży, bo ile można znosić bezeceństwa tego obłudnego świata? Ci, którzy czytali biblię powinni wiedzieć, że prędzej czy później świat w takim kształcie przestanie istnieć.

Dlatego proszę: zastanówmy się nad sobą.

Kto wierzy, niech się pomodli. Papież przecież za każdym razem oto prosi.

Kto nie wierzy, niech zdobędzie się na chwilę refleksji o tym, czy może być lepszym człowiekiem dla innych.

Dlatego na pytanie o to, czy papież sprosta problemom Kościoła odpowiem dość przewrotnie: To nie jego rola. Bez woli ludzi nie stanie się nic. Papież Franciszek nie jest sprawcą, nie ma nadprzyrodzonych mocy. Swoim życiem pokazuje jednak drogę, którą powinno się podążać. Drogę dobroci, wrażliwości i czułości, a także „obrony wszelkiego stworzenia na czele z człowiekiem”. Taki jest program Franciszka.

Moja refleksja

Uwaga, będzie górnolotnie.

Jak myślisz… czy możliwe jest, aby była tylko jedna, prawdziwa wiara? Czy tak naprawdę nie chodzi w tym wszystkim o to, by żyć według tego, co powiedział Bóg? Być dobrym człowiekiem. Pamiętać o przykazaniach, okazywać dobroć, kochać bliźnich, stać na straży wartości, nie popaść w hedonizm. I, co zaboli wielu, nie podążać za trendem, tak zwanym „duchem czasu”. Trwać przy rodzinie, Bogu.

Nie jestem katolikiem, ale ostatnie dni były dla mnie pełne refleksji. Zamiast oczekiwać zmian, rozwiązań, wskazywać drogi, którą powinien podążać ktokolwiek, zastanów się nad tym, jaką ścieżką podążasz Ty. Czy jest to ścieżka, która prowadzi do zbawienia?

Jeśli zgadzasz się z tekstem, kliknij “Bartłomiej ma rację” pod tekstem na www.iktomaracje.pl!

Przeczytaj w tym temacie:

Wywiad Tygodnia: Bp Pieronek: pontyfikat Franciszka będzie oryginalny