Przed Donaldem Tuskiem najtrudniejsza reforma w jego karierze. Zmiany w systemie emerytalnym są konieczne – ta zaproponowana przez rząd również. Ekipa Tuska przeprowadza je jednak po macoszemu, zamiast gruntownie i kompleksowo. Obecnie na jednego emeryta pracuje 4 osoby, za kilkanaście lat będą to 2 osoby. Przewiduje się, że do 2060 roku liczba emerytów i osób pracujących się zrówna. Nasza demografia wygląda tragicznie, a rządzący nie zrobili nic, by skutki nie były aż tak bolesne.

Kreatywny księgowy, Jan Vincent Rostowski, przy okazji ogłaszania ciemnemu ludowi tego, co przygotował rząd w kwestii emerytur znów się zagalopował. Niedawno w programie „Fakty po faktach” powiedział, że „nawet bez tych zmian zlikwidujemy nadmierny deficyt w tym roku, osiągniemy deficyt poniżej 1% PKB w roku 2015 i będziemy to utrzymywali do 2020 roku”. Oczywiście takie cuda tylko pod warunkiem, że PO wybierzemy na trzecią kadencję. Według ministra finansów nie mamy się o co martwić, bowiem stan finansów publicznych jest dobry. To największe kłamstwo ostatnich tygodni.

Równocześnie z cierpkim jak wytrawne wino faktem wydłużenia wieku emerytalnego o 7 lat w przypadku kobiet i 2 lata w przypadku mężczyzn, zaprezentowano nam wizję życia ociekającego luksusem i bogactwem. Bowiem już za 8 lat z powodu niżu demograficznego nie będzie bezrobocia, a za 28 lat średnia płaca będzie wynosiła 7800 brutto. Pięknie, prawda? Wszystkich uspokoił jednak Waldemar Pawlak z koalicyjnego PSL, który powiedział, że jak polityk coś mówi to… mówi. A my nie powinniśmy się tak gorączkować.

Rzeczywistość jest jednak brutalna.  Za pomocą przymusowych składek do ZUS utrzymujemy nie tylko tych, którzy już odpoczywają, ale też rozbudowany system biurokracji związany z tym sektorem. Gdybyśmy mieli możliwość samodzielnego sposobu oszczędzania, samodzielnego odprowadzania składek w miejsce, gdzie lepiej zajmą się naszymi pieniędzmi, wysokości emerytur byłaby większa. Mając wiedzę o tym, że świadczenia emerytalne są i będą głodowe aż 80 proc. Polaków nie oszczędza (dane Instytutu Homo Homini dla Deutsche Bank PBC). Oszczędzanie w polskim wydaniu to założenie konta oszczędnościowego lub lokaty. A już na pewno nie myślą o tym młodzi ludzie – nie do końca jesteśmy świadomi jak i gdzie to robić. Warto jednak zapoznać się z ofertami różnych banków, funduszy emerytalnych, bo jeżeli na starość nie chcemy być wykluczeni społecznie czy kulturalnie musimy znaleźć też inne źródło finansowania. Albo pracować do ostatnich dni.

Emeryci oszukani przez rząd

W związku z ostatnimi kompromitacjami rządu, zastanawiam się jak muszą się czuć dzisiejsi emeryci, którzy żyją od pierwszego do pierwszego, widząc jednocześnie jak rząd szasta na lewo i prawo ich pieniędzmi? Jak czują się Ci ludzie słysząc z ust polityka rządzącej partii, Adama Szejnfelda, że stadion na który wydaliśMY od 1,5 mld do 2 mld złotych (rząd oczywiście trzyma się ten pierwszej kwoty) został zbudowany głównie na Mistrzostwa Europy w piłce nożnej, które już za 5 miesięcy, a nie po to, żeby uprawiać na nim jak najczęściej sport. Jak czują się Ci ludzie, kupując tańsze zamienniki leków, półprodukty w sklepach, słysząc jednocześnie o bajońskiej sumie jaką dotychczasowy szef Narodowego Centrum Sportu, Rafał Kapler, ma dostać w zamian za „sukcesy” w pracy na Narodowym? Co myślą sobie nasi emeryci, dowiadując się, że rząd ma przekazać 6 mld by ratować Grecję i Włochy, gdzie emerytury są 2 lub 3 razy wyższe, zamiast zadbać o swoich. Można tak w nieskończoność.

Profil iktomaracje.pl na Facebooku – 1033 fanów. Plus jeden? »

Ci bardziej emocjonalni wyrywają sobie włosy z głowy i przeklinają dzień, w którym Donald Tusk doszedł do władzy (ale oczywiście to nie wina tylko i wyłącznie rządów PO). Większość jednak pogodziła się ze swoim marnym losem i z tym, że „tak musi być”. Nie! Tak nie musi być i tak być nie może. I to my musimy to głośni mówić. Ta zmiana długości wieku emerytalnego w całości obejmie kobiety od 38. roku życia i młodsze i mężczyzn poniżej 55 lat.

Jakieś propozycje?

Dwa lata temu pomysł wprowadzenia systemu kanadyjskiego rzucił lider PSL-u Waldemar Pawlak. Według jego szacunków, minimalna obowiązkowa składka w ramach tak zwanej emerytury obywatelskiej, miała wynosić 120 złotych miesięcznie, co miało przynieść około 1000 złotych emerytury. Ci, których stać mogliby płacić większą składkę lub samodzielnie zadbać o oszczędności. PSL chętnie wróciłoby do pomysłu, ale „liberalny” koalicjant nie chce poprzeć liberalnego pomysłu. Dzisiaj ten sam pomysł zaproponował PiS. Czy Donald Tusk rzeczywiście rozważy wszystkie propozycje? Pytań jest zdecydowanie więcej, czy na wszystkie poznamy odpowiedzi?

Autor jest blogerem strony www.iktomaracje.pl - wejdź i oceń jeśli się z nim zgadzasz!