Wczoraj w siedzibie Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka opublikowano czwarty raport CPT na temat polskich placówek o charakterze izolacyjnym. Po raz czwarty są zastrzeżenia - wymieniono nawet dwa przypadki tortur funkcjonariuszy policji na zatrzymanych osobach. Rzecznik policji dementuje - to nie były tortury, a sprawy umorzono.

Przysłuchiwałem się rozmowom i nie bardzo wierzyłem, w to co słyszę. Rzecznik Prasowy Komendanta Głównego Policji, Mariusz Sokołowski, uważa, że Helsińska Fundacja Praw Człowieka skupiła się tylko na negatywnych punktach pracy policji, zapominając o tych aspektach, za które Polska została pozytywnie oceniona, a na raport policji w kwestii tych rzekomych tortur CPT* nie odpisała. Doktor Ireneusz Kamiński z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka twierdzi, że dwa wymienione przypadki to ewidentne przykłady tortur - liczne ślady pobicia potwierdzone obdukcją, zeznaniami, rażenie prądem w okolice intymne, kopanie w gołe stopy. Kto ma rację?

W internecie często można trafić na relacje zwykłych ludzi na temat brutalności funkcjonariuszy policji. Pracownicy Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka zwracają uwagę na to, że nie ma systemu, który doraźnie karałby policjantów za ich naruszenia. Rzecznik Policji odpowiada, że przecież jest uruchomiony system skargowy przy Rzeczniku Praw Obywatelskich. Wydaje mi się, że chodziło Panu Doktorowi o możliwość wszczęcia postępowania sądowego przeciwko konkretnym funkcjonariuszom z imienia i nazwiska - takie sprawy są rzadkością, zwłaszcza w porównaniu z liczbą skarg na policjantów, jakie spływają do różnych instytucji w całej Polsce (w tym do Fundacji).

Wczoraj po południu w mediach najczęściej komentowano kwestie tych dwóch, rzekomych przypadków tortur.  Warto jednak pamiętać, że w raporcie, który został sporządzony na podstawie wizytacji delegacji Komitetu w Polsce (odbyła się pod koniec 2009 roku) wskazano też inne istotne problemy. Przeludnienie w zakładach karnych, słaba opieka medyczna osadzonych oraz brak rozwiniętego systemu pomocy prawnej - to główne z nich.

I teraz rodzą się we mnie liczne pytania i wątpliwości. Były tortury? Dlaczego tak szybko doszło do umorzenia postępowania? Dlaczego się nie odwołano? Dlaczego w Polsce nadal wiezienia są przeludnione? Co byłoby, gdyby osoby, które nadal są na wolności, a mają wyrok, zostałby nagle doprowadzone do odbycia kary. Przecież nie byłoby dla nich miejsca. Piotr Kładoczny z Fundacji zauważa, że obecnie zaludnienie w niektórych zakładach karnych wynosi nawet 118 proc., a na osobę przypada około 3 m2. Podczas, gdy standardy międzynarodowe mówią o minimum 4 m2 na osobę. Są to wymogi, na które sami się zgodziliśmy. Długo jednak nie będzie w Polsce tak, jak być powinno. Policja często jest bezkarna. Jak długo?

* CPT - Europejski Komitet ds. zapobiegania torturom oraz nieludzkiemu traktowaniu lub karaniu