Nie pieniądze, nie prestiż, tylko dobre, a raczej prawdziwe zdanie o Polsce i Polakach - chciałbym abyśmy przynajmniej powalczyli ze stereotypami na nasz temat za granicą. Mój priorytet na prezydencję.
Kradną i piją morze wódki. Są biedni i śmierdzą. Kto przychodzi myśl? To fakt - najgorzej o Polakach myślą sami Polacy, ale prawda jest też taka, że nie mamy dobrej opinii w krajach Unii. Skrupulatnie na to pracują nasi rodacy, którzy wybrali lepsze życie na zachodzie. Zresztą, często słyszy się relacje jak to Polacy, którzy spędzali urlop we Francji czy Hiszpanii okradli, zniszczyli lub pobili.
Nie gadam od rzeczy. Znam ludzi, którzy nawet po 5 latach pracy w Holandii nie potrafią się dogadać po holendersku ze swoim pracodawcą. Żyje im się świetnie - na czysto minimum 900 euro spływa na konto co miesiąc. Skrzynka browarów, joint i dobra impreza - priorytety wielu Polaków w Holandii. Wiem, bo widziałem.
Czego chcę? Chcę, by dzięki polskiemu przewodnictwu w Radzie Unii Europejskiej, Europejczycy przekonali się, że w kraju nad Wisłą mieszkają normalni ludzie. Wykształceni, w pełni świadomi nowych technologii, sympatyczni i otwarci na nową kulturę. Ludzie, którzy z całych sił pracują na sukces, każdego dnia pokonując przeszkody. Te, finansowe, biurokratyczne i każde inne. Jesteśmy normalni.
Od 1 lipca postarajmy się o lepszą opinię za granicą. Nie posługując się Tuskiem czy Komorowskim, ale sami w codziennych relacjach z ludźmi pokażmy, że Polacy są fajni.



A czy to mielibyśmy się posługiwać, by "zmienić obraz Polaka"? Staraniem się o lepszą opinię o nas za granicą? Toż to koncept z cyklu - zamawiajmy pogodę, a zmieni się. Proponuję, byśmy promując Polaków i Polskę pokazali jak jesteśmy zapobiegliwi, zaradni, twórczy - wysyłając możliwie jak najliczniejsza delegację osób bezdomnych, których skazujemy na eksterminację...